Jesteś







Księga gości

Pisz
Zerknij



Poszło sobie precz

2005
listopad (10)
grudzień (19)

2006
styczeń (17)
luty (9)
marzec (14)
kwiecień (13)
maj (9)
czerwiec (15)
lipiec (14)
sierpien (16)
wrzesień (14)
październik (9)
listopad (9)
grudzień (2)

2007
styczeń (3)
luty (10)
marzec (4)
kwiecień (7)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (4)
sierpien (7)
wrzesień (4)
październik (5)
listopad (3)
grudzień (3)

2008
styczeń (6)
luty (2)
marzec (5)
kwiecień (6)
maj (2)
czerwiec (2)

2009
marzec (1)





Lubię






HMS dla
Arinki


zdjęcie autorstwa

Szanownego Narzeczonego


Na zdjęciu Arina po nocy na lotnisku

Something about pink pony... >> wtorek, 31 stycznia 2006 10:39:47
Namiętnie słucham kankana.
Zdrowie mi dopisuje(a nie mówiłam, że bez lekarza może się obyć?). No!
Ja to potrzebuję takiego innego lekarza, ale ciii, żeby się nie wydało. Młoda to horukrus( nie mylić z horkruksem)
Różowy kucyk nadlatuje!!!
A tak w ogóle to trzy zaskakujące fakty o różowym kucyku:
1.Różowy kucyk jest najszybszy na świecie.
2.Różowy kucyk jest różowy.
3.Różowy kucyk posiada magiczną moc i potrafi latać
Pani Arina
komentarze [3]

Monologi Debila >> wtorek, 24 stycznia 2006 11:41:32
Jako że temperatura podskoczyła mi z 39 na 39,5 stopnia, czas spisać gorączkowy monolog.
I tak nie pójdę do lekarza.
Wyleczę się polopiryną & cukierkami szałwiowymi(nieustraszeni zżeracze cukierków szałwiowych),
Mamo...daj mis pokój z przycodnią, jak widzę tam stare babki, które są zdrowe jak koń i na siłę chcą się leczyć, a na dodatek wkładają lekarzom po 10 zeta do kieszeni przy każdej wizycie(mogłyby je dać mi!Ja jestem bardziej potrzebująca!!!), trafia mnie.

I hate lekarzy, dentystów(poza moim panem dentystą, który tak pięknie wstawił mi dwa zęby, aplikując znieczulenie jak dla kogoś, kto ma przeżyć amputację nogi).

A wczoraj, jak na złość musiałam szwendać się po Krakowie, w sprawie różnych istotnych rzeczy.Po powrocie nawet zamieszkanie pod stołem w kuchni(kaloryfer) nie pozwoliło mi odtajać. Bo oczywiście trzeba było odziać się na nowo i iść zakryć głupie czinkoczento w garażu.

I tak nie pójdę do lekarza, choćby się paliło i waliło(przychodnia?*ogniki diabelskie w moich ślepkach*)

O Wielka Boginii! Znowu jakaś reklama o blogu pod tytułem jak to Lily Evans matka przyszła Harry Pottera poznała Jamesa Pottera , ojca przyszłego wcześniej wymienionego. Nieee...

Czuję się tak, jakbym była na gigantycznym kacu, choć takowego chyba nigdy nie przeżyłam. Zawsze kończy się na zatruciu, bez bólów głowy itp.

Dziś już przeżyłam kolejną sesję oglądania 'Truman Show'. Jedenastoletnie dziecię właśnie włączyło 'Szkołę Stewardess', więc nie ma cvo, nie będziemy rzygać na widok pani Partlow, czy jak się to tam pisze.

GMM i KNSDK rządzi światem!

Pani Arina
komentarze [6]

Chciałoby się... >> niedziela, 22 stycznia 2006 19:36:56
Mieć wechikuł czasu i wykorzystać go tylko w jednej, jedynej sprawie.
Ale tak naprawdę ta jedna sprawa zmieniłaby wszystko. Od A począwszy, a skończywszy na Z.

Nie wierzę w jakiś tam los, w zapisanie życia w Wielkiej Księdze. Bo gdyby tak było, to prędzej czy później dorwałabym się do tej Księgi z korektorem.
I jakby mnie wyrzucili drzwiami, to bym weszła oknem, albo przewodem wentylacyjnym.

Wierzę za to w związek przyczynowo-skutkowy. Wierzę, że człowiek sam samiuteńki tworzy sobie każdą następną sekundę życia. Więc po co byłby mi ten zakichany wechikuł czasu?

A jednak...łamiąc to, co przed chwilą napisałam chciałabym go mieć. Na jedną, jedyną chwilę.


Pani Arina
komentarze [3]

Mataforgana- bo się Hey nasłuchałam >> sobota, 21 stycznia 2006 19:40:43


Bo głupotą było spojrzeć ten raz za dużo.
Własną głupotą
wrzuconą na siłę do pustej głowy.

Pokarali mnie Bogowie
za sprawianie sobie zła.

Pokarali jeszcze większą głupotą.
Pokarali wybaczaniem.


Pani Arina
komentarze [3]

Bo tak jest niestety... >> czwartek, 19 stycznia 2006 22:18:29
'Jak się pieprzy, to się pieprzy. Nigdy nie pieprzy się na pół ani na trzy czwarte. Zawsze się pieprzy na całość" A. Ziemiański.

I tym, jakże mądrym stwierdzeniem zakończymy dzisiejszy dzień.
Pani Arina
komentarze [1]

Ziewa ziewadło na ziewającym ziewołku >> środa, 18 stycznia 2006 21:35:32
Ja nie mam pojęcia co ten tytuł ma znaczyć, tak się napisał sam.
Coś jest nie tak, ale nie wiem jeszcze co.
Gwiazdy...chciałoby się powiedzieć, że świecą, ale niestety chmury chmurzaste je zasłoniły.
I śnieg sypie.
Ale śnieg jest fajny. W każdej ilości.
Jakoś mi tak nostalgicznie...
melancholijnie...
dziwnie...
(o ile dziwnie nie czuję się na codzień)


****
Nie budźcie mnie
ze snu stuletniego.
Nie budźcie mnie,
bo świat gryzie.

Zasnęłam,
żeby nie myśleć
nie czuć
nie być.

Nie budź mnie
ze snu stuletniego,
bo nauczyłam się śnić nie o Tobie.

Pani Arina
komentarze [2]

Aaaa, Wampir!!!!!!!!!!!!! >> piątek, 13 stycznia 2006 15:38:43
Kto wie o moich lękach przed krwiopijcami, to wie, kto nie wie, to trudno. W każdym bądź razie lękam się wampirów, inaczej nosferatu.
A one, jak na złość czyhają na mnie po kątach i ciemnej nocy.
Dziś jakiś wampir przeszedł samego siebie i w nocy zapalił lampkę na moim stoliku.
Koniec tego dobrego!
Czosnek nie pomaga- strugam kołki!!!
Pani Arina
komentarze [3]

Ach nowy piec, sialalalala >> czwartek, 12 stycznia 2006 21:05:28
Jak dobrze mieć ciepło w domku, oj jak dobrze.
Pani Arina
komentarze [1]

Ogrzewanie domu za pomocą kuchenki gazewej >> czwartek, 12 stycznia 2006 14:35:54
Piec pezyjechał wczoraj, ale panowie fachmani instalują go dzisiaj. A dla mnie, istotki, która musi siedzieć w cieple, to jest koszmar!!!!
Wszystkie cztery palniki kuchenki gazowej płoną błękitnym ogniem, a ja staram się nie wychodzić z kuchni. Na wielką Boginię, toż to jest Syberia w wydaniu podkrakowskim!
Hilfe! Hilfe!
Mam na sobie dwa swetry, kamizelkę( ta ostatnia zaiwaniona mamie), niedługo będę odgrzebywać z pawlacza czapkę- uszankę rodem z ZSRR.

Na pocieszenie czytam po raz bodajże trzeci 'Mistrza i Małgorzatę'. Kto nie zna- polecam.

I wracam pod koc, na fotel, do kuchni;*
Pani Arina
komentarze [0]

Hi >> wtorek, 10 stycznia 2006 13:51:26
Hi hi i jeszcze raz hi. Kot zeżarł moje śniadanie. Pies prosi, żeby wypuścić go na balkon, a po chwili patrzy na mnie jak na wariatkę, stojącą przy otwartych drzwiach. ciekawe co zrobi szczur. A w ogóle...głupawka...szaleję w tym domku;))))
Jak tylko przejdzie mi ból kręgowego słupa, wpiszę nową notkę na Zabójcę smoków. Pół nocki bazgroliłam w zeszycie.

A w ogóle...ee...zaraz wyfrunę przez okno. coś mi się dzieje, hihihihihi
Pani Arina
komentarze [3]

Ech... >> poniedziałek, 9 stycznia 2006 19:47:18
Ludziki moje kochane, Elfy, Boginki i inne stwory.
(To brzmi jak apel jakiś)
Co Wy wszyscy tacy zdołowani jesteście?! Na Wielką Boginię i wszystkich arcydruidów! Na Radę Elfów normalnie, przestańcie się smutasać, bo aż mi się coś robi.
Nie, no nie można tak... z kim rozmawiam to jakiś nie w sosie i w ogóle. Jak tak będzie dalej, to każdego z osobna złapię w swoje łapięta, nakopię do czterech liter, a następnie siądę w kącie i sama się rozbeczę. A co!

Zaraz trzecia ręka wyrośnie każdemu czytającemu na głowie (od przybytku głowa nie boli).

A wariacja łapie od słuchania irlandzkiego jigu.
I od zjedzenia racuchów.

Ha*miejsce na demoniczno-szalony śmiech*
Pani Arina
komentarze [1]

W gwiazdki i księżyce >> niedziela, 8 stycznia 2006 21:41:20
Przez godzinę włóczyłam się po polach, po kolana w śniegu, przyodziana w spodnie narciarskie i puchówkę Młodej. Zagoniły mnie do domu dopiero odmarzające ręce (choćbym miała nie wiem jak grube rękawiczki, pobyt na mrozie kończy się tak samo).
Ale było warto. Tak pięknych widoków dawno nie oglądałam.

Jutro będą notki wszędzie, gdzie powinny być, dziś nie chce mi się wrzucać ich na Worda
(jako człowiek, który nieufnie patrzy na technikę, najbardziej wierzę w kartkę papieru i pióro. Tak mi zostało po czasach bez komputera.)
To tego...dobrej nocki,
żeby się Wam coś fajniutkiego przyśniło (ale ja dziś jestem grzeczniutko i wspaniale do wszystkiego i wszystkich nastawiona).
Pani Arina
komentarze [1]

>> sobota, 7 stycznia 2006 19:55:54
Plum,
plum,
plum,
notka.

Ej no...bije mi oj bije do główki, bim, bam, bom...
ha!

Odnalazłam ołówki skradzione przez gang Małych Łapek* i bawię się w szkicowanie różności (jak zwykle skończy się na elficach i aniołach, bo je najprościej narysować).
Prawda, jaki piękny szablon? Aż się cieplutko człowiekowi robi patrząc na cynamony(hihihihihi). Uwielbiam cynamon...mniam...szczególnie z kawą;D
i jajecznicę z miodem...i żółty ser z winogronami(broń Siło Wyższa, żebym była w stanie błogosławionym;P).

A poza smakami różnorakimi, dziś na tacy "Dziedzictwo Scarlattich" Ludluma i po raz milionowy "Zakon krańca świata" Maji Kossakowskiej.


*Gang Małych Łapek- moja najmniejsza Schwester.


Pani Arina
komentarze [3]

bo miała być notka... >> piątek, 6 stycznia 2006 20:07:02
...ale mi się nie chce jej pisać.
Lenistwo wrodzone wychodzi ze mnie niczym przysłowiowe szydło z jeszcze bardziej przysłowiowego worka.
Nie mam:
1.Bloku, a miałabym ochotę porysować.
2.Ołówka 8B, który został podstępnie ukradziony przez gang Małych Łapek.
3.Nic do czytania (poza ścianą całą w półkach na książki)

Ej, w ogóle jakaś zrzęda ze mnie wychodzi (śmiech wiedźmy z kreskówek)

I patrzcie: jednak notka sama się stworzyła.
Pani Arina
komentarze [1]

Oj rany, rany... >> czwartek, 5 stycznia 2006 09:27:38
Pół nocy przesiedziałam nad pisaniem, gryzmoleniem i kto tam wie czym jeszcze. Psychoza? Nie...Jak mnie weźmie na tworzenie czegoś, to nie ma nie i piszę i piszę, choćby nie wiem jak spać się chciało.
Tak samo było kiedyś z rysowaniem, ale to już inna historia, nad którą rozwodzić się nie będę. Kolejny kawałek czasu, kiedy wszystkieistotki powinny chrapać w swoich łóżeczkach i śnić o różnościach (rany jakie głupoty mi się śnią!) spędziłam na czytaniu i tłumaczeniu niesamowitego poematu Tennysona 'Lady of Shalott'. Jest piękny, przepiękny...oj gość miał talent.
Pani Arina
komentarze [0]

>> środa, 4 stycznia 2006 11:11:59
Mieszkaj na wsi i nie trzymaj z gromadą( wzięte z 'Chłopów' Reymonta) to cię zjedzą i nawet kości poobgryzają. Nie było tematu w ogóle. Kawa się skończyła. Zaziębiona jestem. I w ogóle za dużo gadam.
A śnieg sypie i sypie.
Dziś rano był Dirty Dancing with Łopata, bo mamuśka nie mogła z podwórka wyjechać. Ziewa mi się...
Pani Arina
komentarze [2]

Stuku puku, stuku stuku >> poniedziałek, 2 stycznia 2006 11:19:04
I wielki powrót!!! Tadam!!!!
Komputer naprawiła moja młodsza siostra całkiem przypadkowo.
Wystarczy, że człowieka nie ma jedną noc w domu, a wszystko ginie.
"Mamo, gdzie sa moje dżinsy z dziurą na kolanie?"(dziura pracowicie wytworzona żyletką)
"Nie wiem"( Na pewno je gdzieś wyrzuciła...moje kochane domowe portki;( )

Siostra nr.2 zaiwaniła mi kolczyki z motylkami i nie chce oddać twierdząc, że są jej niezbędne do egzystencji. Ja ci dam moje kolczyki, ty małolato jedna!!!!!

Jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Córciu moja, to wyrko na którym spałam to jest madejowe łoże dla mojego kręgosłupa królewskiego i jeszcze bardziej królewskich nerek. No to stukam kolejny rozdzialik na Arinę.

PS. Łihihihihi od wczoraj ZERO papierosa i wcale nie jest to takie straszne;))))))
Pani Arina
komentarze [3]

<>